Czytelnia

Pandemia koronawirusa – czy to wojna naszych czasów?

Pandemia koronawirusa – czy to wojna naszych czasów?

24 . Mar 2020 | by Aleksandra Kral

Nie przeżyliśmy wojny, znamy ją być może z opowiadań rodziców, czy dziadków, którzy byli wtedy kilkuletnimi dziećmi. Był strach, głód, a ciała ludzi leżały na ulicach kilka dni, czekając na to, aż nadjedzie transport, który je pozbiera. W tym czasie ludzie przychodzili je oglądać, z ciekawości, współczucia, ze strachu, z bezsilności. Dookoła biegały dzieci.

Myśleliśmy, że to, co nas otacza, to baza, punkt wyjścia.

Nie byliśmy zainteresowani słuchaniem tych wspomnień. Te czasy, te opowieści, wydawały nam się tak odległe, jak z jakiejś mocno mrocznej historii science-fiction. Niektórzy powiedzą głupota, inni ignorancja czy brak szacunku. Dla nas po prostu, od samego urodzenia, świat był zupełnie inny. Jego stałość, przewidywalność, były normą. Może pycha kierowała naszym myśleniem, ale żyliśmy w przekonaniu, że to wszystko, co nas otacza, jest czymś, co nam się należy. Jest podstawą, bazą i że to będzie zawsze, a jeśli się postaramy możemy mieć tylko dużo więcej.

Wojna na miarę naszych czasów

Patrząc na to, co dzieje się w ciągu ostatnich tygodni coraz częściej mamy przed oczami sceny z tych opowieści o wojnie. Ta epidemia może nam się tak kojarzyć. To taka „wojna” na miarę naszych czasów. Jest jeden wróg, przed którym wszyscy się bronimy, używając różnych środków. Ten wróg nie działa sam, ale używa tych, którzy nie do końca podporządkowani są do zasad swojego przywódcy. Wróg wymierza więc do nich ze swojego pocisku, który szybko rozprzestrzenia się w ich organizmie. Nabierają oni wówczas mocy wroga, mocy, która jest bronią, zagraża innym, ale i również im samym. Czyli są oni zarówno wrogami, jak i sojusznikami. To trudna „wojna”, bo wróg, a właściwie jego pociski są niewidzialne. Każdy z nas dysponuje też bronią, do której te pociski pasują. Bronią, której świadomie nie chcielibyśmy wykorzystywać, ale niestety możemy nie wiedzieć nawet, że jest nabita i strzela sama.

Wróg czy nauczyciel? Wojna czy lekcja?

W tej „wojnie” nie chodzi o to, aby coś zdobyć, ale raczej, aby coś odzyskać. Aby zwrócić uwagę na to, co jest prawdziwą wartością. Zrozumieć, że to, co zostało nam dane, jest ogromnym przywilejem, a nie czymś, co nam się należy, bo jesteśmy wyjątkowi. Aby nauczyć nas, że dbając tylko o własne dobro, możemy stracić nie tylko innych, ale i siebie, swój stabilny dotąd świat. By pokazać nam, że jesteśmy dla siebie ważni.

Działając na rzecz innych, a nie przeciwko nim, możemy zyskać także dla siebie i to powinien być jedyny, właściwy kierunek. Ten czas, pokazuje nam, że w tym naszym wzajemnym łańcuchu nie ma mniej lub bardziej ważnych. Nie ma takich, którzy stoją na podwyższeniu, czy takich, którzy są gdzieś na uboczu.  W tym łańcuchu wszyscy na równi trzymamy się za ręce. Nie zwracając uwagi na wiek, płeć, pozycję społeczną, rasę, wyznanie. Wszyscy jesteśmy sobie bardzo potrzebni. Ta „wojna” ma nauczyć nas szacunku do drugiego człowieka. Różnimy się, ale dla wroga z jakiegoś powodu wyglądamy jednakowo.


Boisz się wirusa? Spotkaj się z psychoterapeutą online. Zadzwoń!

Do góry