Czytelnia

Rozstanie to koniec związku, nie świata

Rozstanie to koniec związku, nie świata

11 . marzec 2020 | by Aleksandra Kral

Tkwisz w tym, niczym zapadnięty w świeży cement, jest ci źle, mocno niekomfortowo. Cement z każdą chwilą zastyga coraz bardziej.  Wiesz, że im dłużej w nim pozostajesz, tym trudniej będzie ci się z niego wydostać, ale przeraża cię myśl o jakimś drastycznym ruchu. Boisz się, że to ponad twoje siły. Twoje ciało przypomina raczej pomnik, w którym ktoś zalał twoją żywą postać w pozycji, która mocno ci nie odpowiada. I tak zastygasz.

Dlaczego tak trudno ci to przerwać?

Odejść, popłakać i zamknąć raz na zawsze ten rozdział w twoim życiu. Dlaczego rozważasz to milion razy dziennie, ale nie wykonujesz nawet mikroruchu w tym kierunku. Tak jakby za tą twoją relacją miała wybuchnąć bomba. Jakby miał rozpaść się nie tylko twój obecny związek, ale i całe twoje życie.

Boisz się odejść, boisz się samotności, a przecież  już od dawna czujesz się samotny. To, w czym teraz jesteś to dużo bardziej dotkliwy rodzaj samotności – samotność w związku. To samotność, która nie dość, że boli to jeszcze wiąże ci ręce niczym najgrubszy łańcuch. Bo jeśli czujesz się źle, to naturalnym zachowaniem byłaby ucieczka, ale myśląc o niej, przychodzą ci do głowy kolejne powody, dla których podejmujesz decyzję wbrew swoim pragnieniom.

Kajdany, które sam sobie zakładasz

Pozostajesz w związku dla dzieci, żeby nie przekłuć ich kolorowej bańki dzieciństwa. Może lepiej ją przekłuć, ale pokazać, że nie warto walczyć z rzeczywistością. Jeśli coś dzieje się nie tak, to mamy wybór i można coś zmienić, aby było nam lepiej. Nie udawać, że nie ma problemu przełykając gorycz płynu do mycia naczyń z tejże niby bajkowej bańki. To taka nauka, że nie ma sytuacji bez wyjścia i że koniec nie musi oznaczać katastrofy, ale może być także szansą.

Myślisz, że w pojedynkę nie dasz rady żyć na takim poziomie jak dotychczas. Może to wygoda, a może obawa, ale z pewnością coś, co mocno trzyma cię przy osobie, z którą poza materialnymi dobrami, nic cię już nie łączy. To takie siedzenie w złotej klatce. Boisz się utraty tej cennej otoczki, ale choć złota, nie zapominaj, że jest jednak klatką. Który ptak wybrałby klatkę, nawet złotą, gdyby miał możliwość latania na otwartej przestrzeni. Może trudniej zadbać o pożywienie, bo w klatce ktoś rzuca ci jakąś karmę co dzień i nie musisz się martwić, że umrzesz z głodu, ale wyprawa na polowanie też ma swoje plusy.  Pomyśl o swoim zmęczeniu, wyczerpaniu, o przykurczonych z napięcia mięśniach. Gdy uwolnisz się od tego, wrócą siły. Możesz mieć nawet więcej – już nie ciasną, złotą klatkę, ale cały, wielki las.

Zamknięcie tych drzwi może być najtrudniejszą decyzją w twoim życiu, ale tylko to ochroni twoje wnętrze przed chłodem.

Jeśli ktoś sprawia, że gaśniesz, stale ciągnie cię w dół – zaczynasz czuć się bezwartościowy, niepotrzebny. Boisz się, że skoro ta osoba, która kiedyś była tobą tak zafascynowana przestała cię zauważać, to z tobą stało się coś niedobrego. Myślisz może to wiek, waga, stan konta. Doszukujesz się problemu w sobie, czujesz jakbyś stracił całą swoją pewność siebie. Myślisz, że nic już nie znaczysz, zastanawiasz się kim właściwie teraz jesteś. Panicznie boisz się, że kiedy odejdziesz utracisz resztki czegoś, co choć we wspomnieniach daje trochę ciepła. To tylko twoje obawy.


Jeśli potrzebujesz, aby przeprowadzić cię przez proces rozstania – zadzwoń!

Do góry